Usłyszałem…
Usłyszałem od pewnej mądrej, doświadczonej życiem osoby, że byłaby gotowa oddać życie za swój ojczysty język.
Czy oddałbyś życie za biało-czerwone barwy? Poświęciłbyś się dla swej wiary?
Od zamierzchłych czasów człowiek człowiekowi był wilkiem.Wiele pokoleń oddało życie za rodzime “sz,ż,dż,cz”. Była to walka nie tylko o język, lecz także o wspólne ideały, wartości. Raz w imię boga Marduka, raz w imię panującego syna boga. Gdy idea obrony cywilizacji poczęła odchodzić w niepamięć, zastąpiono ją obroną ziemskiego pomazańca i jego dynastii. Na wskutek oświeceniowego przewrotu na sztandary wyniesiono różnorakie “-izmy”. Gdy ukazuje się nam obraz maszerującego piechura, święcie przekonanego o własnej racji, to będąc między Scyllą rzeczywistości a Charybdą idei, nie dajmy się zwieść w imię interesów “grupy trzymającej władzę”. Opuśćmy głowy i róbmy z pasją to do czego mamy powołanie. Chyba, że…

Pierwsza wątpliwość, które się narzuca po przeczytaniu wpisu brzmi, czy idee są warte porzucenia jeśli w pojedynczym przypadku “nie zdały egzaminu”, natomiast drugie to czy każda wymaga od nas poświęcenia życia?
Nie można znaleźć “idei na czas pokoju”?
A może autor miał na myśli coś konkretnego?
1.Pierwsze Twe pytanie można by rozwinąć do pytania: “czy należy dawać drugą szansę?”
Można, ale czy warto?
2.Miałem na myśli drogi Myszkinie, te idee, które służą konkretnym ludziom w konkretnych celach- wykorzystaniu jednych przeciwko drugim
3. Nie każda wymaga poświęcenia życia, lecz idea oczekująca takiej postawy w imię kogoś, nie może spodziewać się mojej aprobaty. Jest to oczywista generalizacja bo np idea oddania życia przez matkę, nie wpisuję się w to o czym skrobałem wyżej.
Jak to mawiał generał Patton: “Na wojnę nie idzie się po to, żeby oddać swoje życie za ojczyznę, lecz po to, żeby ten drugi oddał życie za swoją”.